Kurozwęki

kurozwekipalac00.jpg Wieś na Pogórzu Szydłowskim nad rzeką Czarną Staszowską. Pierwsze wzmianki o Kurozwękach pochodzą z 1249r. Około 2. połowy XIV wieku Dobiesław z Kurozwęk wybudował drewniano-murowany zamek, siedzibę rodu Kurozwęckich. Początkowo był to zamek obronny,  później wielokrotnie przebudowywany,  osiągnął obecną formę. Według miejscowej tradycji założycielem Kurozwęk jest czeski rycerz Poraj Sławnikowic, brat św. Wojciecha.

Nazwa miejscowości Kurozwęki, czyli Kur dźwięki według legendy wywodzi się od koguta, którego głośne pianie pozwoliło odnaleźć się drużynie książęcej, zagubionej podczas polowania w okolicznych puszczach.

Od co najmniej XV wieku Kurozwęki posiadały prawa miejskie. Miasto było własnością Kurozwęckich, a później Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów. Na przełomie XVII i XVIII wieku było ośrodkiem kalwinizmu. W 1870 roku, Kurozwęki utraciły prawa miejskie. W latach 90. XX wieku pałac w Kurozwękach wraz z otaczającymi go gruntami powrócił do swych prawowitych właścicieli – rodu Popielów herbu Sulima. Obecny właściciel pałacu, najmłodszy z rodu Popielów mieszka w dawnym budynku gospodarczym obok pałacu.

O Kurozwękach dwukrotnie pisał Stefan Żeromski, w Dziennikach» oraz w Popiołach»

 

Więcej na temat Kurozwęk:


Warto zobaczyć:


Kościół i dawny klasztor z około 1470 roku.
Zespół pałacowy z XIV wieku.
Kościół św. Rocha z XIX wieku.
Cmentarz z XIX w. ze starymi drzewami.
Mini zoo przy zespole pałacowym. Znajduje się tu też jedyna w Polsce hodowla bizonów amerykańskich.


Galeria zdjęć – zespół pałacowy:



Galeria z mini zoo:



„Na górze stromej i skalistej rozłożyło się miasteczko, jedno z tych, jakie Bóg wie za co noszą miano miasteczek. Kilkadziesiąt chat zbudowanych w czworokąt, chat nie włościańskich, gdyż mają staromieszczańskie portyki o oryginalnie (…) rzeźbionych słupach, studnia pośrodku rynku, bożnica, kościół i klasztor szarytek. Wójt, pan pisarz, ksiądz, nauczyciel – oto wielki świat Kurozwęk. Zstępując z góry – dopiero widzisz ogrody i gąszcze olbrzymich drzew, a wśród nich oblany dookoła wodą pałac”Powered by Hackadelic Sliding Notes 1.6.5
„Pałac grudzieński leżał w głębi starego parku. W końcu siedmnastego stulecia jeden z książąt Gintułtów założył był tę siedzibę na wzór francuski. Z biegiem lat rozrost wielkich drzew zniszczył dawną symetrię ogrodu, a tu i owdzie gaje młodej leszczyny wtargnęły nawet w ulice, gracowane niegdyś z pilnością. Pałac, przebudowany na fundamentach starego zamczyska, otaczały zbiorniki spleśniałej wody. Mury jego były kilkułokciowej grubości, szczególnie na dole, gdzie pozostały izby sklepione jak w więzieniu i okna zakratowane. Grube, ukośne szkarpy, niby potworne nogi, grzęzły w podstępnych wodach starej, głębokiej; obmurowanej fosy. Piętro dopiero, z korynckimi kolumnami i architrawem ozdobionym sztukateriami, było dziełem czasów nowszych. W chwili kiedy Rafał zobaczył pierwszy raz ten dumny pałac, ściany były mocno zdrapane, figury otłuczone, kolumny czarne i ogołocone jak słupy wiorstowe. W głębi parku kryły się tu i owdzie między drzewami murowane i drewniane domki, ozdobne i kształtne. Jeden z takich marszałek przeznaczył młodemu samotnikowi na mieszkanie. Była to chatka o jednej izbie, z wejściem w stylu gotyckim i oknem jak w kaplicy. Nade drzwiami stało w niszy popiersie Wenus z zielonymi oczodołami i utrąconym nosem, osłaniającej wstydliwie łono zapleśniałe i mchem wilgotnym porosłe. Tuż ciągnęła w gąszcze szeroka, błotnista droga. Nad dziwnym domkiem wznosiły się sokory, lipy, a za oknem zwieszała aż do ziemi gałęzie przecudna, wyniosła brzoza. Wprost z tegoż okna widać było głęboką aleję, która dokądś, jakby w ziemię, zanurzała się i kryła.”Powered by Hackadelic Sliding Notes 1.6.5

Dodaj komentarz